Lionel Messi dał Argentynie awans na Mundial

Dla Argentyny mecz o życie w położonym na wysokości 2800 metrów nad poziomem morza Quito rozpoczął się najgorzej, jak tylko mógł.

Nie minęła pierwsza minuta spotkania, a Albicelestes, dla których liczyło się tylko zwycięstwo nad Ekwadorem, przegrywali już 0:1. W 38. sekundzie meczu Roberto Ordonez zgrał piłkę głową do Romario Ibarry, który nie dał żadnych szans Sergio Romero. To był szok dla wicemistrzów świata i ich kibiców. Od czego jednak Argentyńczycy mają Lionela Messiego. Kapitan zespołu rozegrał w 13. minucie kapitalną klepkę z Angelem Di Marią, finalizując golem tę piękną akcję. Nie minęło dziesięć minut, a Argentyna była już na prowadzeniu. W 20. minucie fatalny błąd popełnił Dario Aimar. Przed polem karnym stracił piłkę na rzecz Messiego, który natychmiastowym strzałem pod poprzeczkę pokonał Maximo Banguerę.

Argentyna grała słabo, ale w swoich szeregach miała wielkiego Messiego. Ten, kiedy Albiceslestes nie potrafili po zmianie stron przeprowadzić żadnej groźnej akcji pod bramką Ekwadoru, w końcu sam wziął ciężar gry na swoje barki. W 62. minucie przyjął piłkę na klatkę piersiową na 30. metrze, obrócił się i podciągnął kilkanaście metrów, myląc jednym zwodem dwóch rywali, a następnie fantastycznie – lekkim lobem – uderzył ponad Maximo Banguerą. To wszystko uczynił, mając na plecach dwóch rywali.

– On jest jedynym, który może jeszcze nas uratować. Ma taką magię jak Maradona – mówił przed spotkaniem z Ekwadorem Cesar Luis Menotti, były selekcjoner Argentyny.

Jak widać, miał rację. Messi w pojedynkę pokonał bowiem Ekwador i dał awans Albicelestes na mundial. Jego koledzy byli jednak słabsi od niego o klasę. Dla Argentyny było to pierwsze zwycięstwo nad Ekwadorem na wyjeździe od 2001 roku.

Comments are closed.