PŁYTA PAMIĘCI – PAŹDZIERNIK 2011

Nie byłbym pewien, że warto robić film o mundialu w Hiszpanii, gdyby nie rozmowa, którą kilkanaście miesięcy wcześniej odbyłem z montażystą z TVP.

Montażysta po raz kolejny przywołał ciekawe historie ze swojej pracy w „Studiu 7”, z którego nadawano również audycje i mecze Polaków z Hiszpanii. Poprosiłem, żeby powtórzył to przed kamerą. „Po emeryturze opowiem, co zechcesz” – obiecał montażysta, ale obietnicy nie dotrzymał. Każda próba przekonania go do wywiadu kończyła się odmową. Ostatecznie umówiliśmy się na rozmowę przez Skype’a. Nie będę jej nagrywał.

Rozmawiamy o pracy Studia Sport w stanie wojennym, oprawie mundialu, cenzurowaniu meczów, szczególnie tego z ZSRR. Podobno w jego trakcie redaktorzy studia telewizyjnego klęli na widok transparentów „Solidarności” zawieszonych na stadionie Camp Nou. Poznaję nową wersję historii na temat tego, jak cenzurowanie było możliwe technicznie. Istniało urządzenie, nazywane płytą pamięci, przypominające wielki dysk twardy komputera (choć było w stanie pomieścić tylko 30 sekund obrazu).

Kłopot polegał na tym, że płyta pamięci bezustannie się zacinała i odpowiedzialni za transmisję ludzie trzęśli się ze strachu, gdy zbliżał się ważny mecz z udziałem Polaków. Częste użycie maszyny sprawiło, że wśród montażystów zrobił karierę pewien żart: kto strzelił najwięcej bramek w Hiszpanii? Erka (od migającej na powtórkach erki – „R” – którą wstawiano w rogu ekranu). Kupuję tę wersję, choć z czasem okaże się, że erki szły do Polski z Hiszpanii po łączach, razem z sygnałem, a nasi nie mogli przy nich nic robić. Już niebawem dowiem się, do czego używano płyty pamięci i jak przygotowano studio do meczu z ZSRR. Czasem bywa, że z małej chmury spada tylko mały deszcz.

Comments are closed.